W ciągu minionych dziewięciu lat prezydentury Wojciecha Lubawskiego Kielce zaczęły być postrzegane jako miasto dynamicznie zmieniające swój wygląd, urokliwe, jako jedna z ważnych metropolii Polski. Sami mieszkańcy bardziej skłonni są wytykać prezydentowi ciągłe remonty ulic niż dostrzec pozytywne zmiany w swoim mieście. Pewnie dlatego Kielce i prezydent mają lepszą prasę w Polsce i w Europie, niż tu, na miejscu.
– Panie Prezydencie, jak, mimo grona oponentów, przez dziewięć lat udaje się Panu realizować swój pomysł na Kielce – miasto nowoczesne, stolicę regionu świętokrzyskiego?
– Na ogół nie jest łatwo: nie jest tak, że coś wymyślę i mój pomysł jest entu-zjastycznie realizowany. Prawie zawsze znajduje się spora grupa oponentów, na każdym poziomie realizacji: poczynając od planowania, poprzez dokumentowanie aż do sposobu wykonania. Jednak przez te dziewięć lat pracy w Ratuszu uodporniłem się na tyle, że trudno mnie zniechęcić. Wyjaśnię, że to nie jest tak, że to ja podejmuję wszystkie decyzje, które zapadają w Urzędzie – ale to ja biorę za nie odpowiedzialność; zanim podpiszę jakikolwiek dokument rozmawiam z wieloma osobami, którzy są w danym przedmiocie kompetentni. Gdy rozważę wszystkie argumenty za i prze-
ciw – wówczas zapada decyzja, a ja jestem konsekwentny i nie ma takiej możliwości, bym się zatrzymał lub wycofał.
– Powiedział Pan, że decyzje podejmowane są na różnych szczeblach. Czy udało się Panu stworzyć zespół, na którym może Pan w pełni polegać?
– Zdecydowanie tak, i to nie tylko w Ratuszu, ale i w spółkach podległych miastu. Nie było to łatwe: na samym początku mojej prezydentury musiałem się rozstać z 14. dyrektorami i ich zastępcami, i zapewniam, że nie kierowały mną względy polityczne, jedynie rzeczowa ocena fachowości oraz kompetencji podległych mi pracowników. Do dziś na wielu kluczowych stanowiskach w Urzędzie pracują osoby o skrajnie odmiennych od moich przekonaniach politycznych i światopoglądzie.
– Co uważa Pan za swoje największe osiągnięcia jako prezydenta?
– Najważniejsze, w mojej ocenie, jest to, że większość kielczan nadal mi ufa i rozumie, że niektóre, niewygodne czasami w codziennym życiu, decyzje, w niedalekiej przyszłości przyczynią się do poprawienia jakości funkcjonowania w mieście. Mam też inne powody do satysfakcji: jak wspomniałem, udało mi się zbudować profesjonalny zespół kierujący miastem, który, nawet gdyby mnie zabrakło, potrafi doprowadzić rozpoczęte działania do finału. I to, że udało nam się w sumie pozyskać ponad jeden miliard euro z funduszy Unii Europejskiej na rozwój miasta i poprawę jego wizerunku. Konse-kwentnie stawiam na rozwój Kielc nie tylko w sferze infrastruktury, ale też rozwoju społecznego, a temu służy wspomaganie kultury, sportu, realizacja projektów w zakresie ochrony zdrowia. Podniesienie poziomu życia stymulujemy również przez współpracę z kieleckimi uczelniami, wspierając przedsiębiorczość innowacyjną; dzięki temu ożywiając region i poprawiając jego atrakcyjność inwestycyjną. Dobrym przykładem jest Kielecki Park Technologiczny – w jego rozwój zainwestujemy 90 milionów złotych – ale też stała współpraca z Targami Kielce, które urosły do rangi drugiego w Polsce ośrodka wystawienniczego. Targi Kielce są w kolejnej fazie rozbudowy – to dobra prognoza dla rozwoju usług okołotargowych. Ważnym elementem dalszego ich rozwoju będzie budowa lotniska. Uważam, że Kielce powinny mieć port lotniczy, że rozwój gospodarczy miasta wymaga takich rozwiązań, i oczywiście konsekwentnie będę dążył do rozpoczęcia budowy tej inwestycji.
– Dziękuję za rozmowę.
Paweł Treger